O myśliwstwie marzyłem od dziecka.  Niestety bardzo długo były to tylko marzenia.  No bo jak byłem żołnierzem i mieszkałem w koszarach to nie wolno mi było posiadać broni.  Znaczy wolno, ale trzeba było ją trzymać w zbrojowni, wypełniać papiery etc., za dużo biurokracji.  Zastanawiałem się nad trzymaniem jakiejś dubeltówki u zonatego kolegi w domu, ale jak bym taką broń przewoził na motocyklu na polowania?

Po wojsku były studia, i myślistwo zeszło na plan dalszy.  Potem był ślub, po ślubie urodziło mi się dziecko, były pieluchy  i nie w głowie mi były polowania.  Zresztą na Hawajach zapolować mógłbym sobie najwyżej na dziką świnię.  Dopiero na kursie dowódcy kompanii werbunkowej poznałem kumpla który wziął mnie na strzelanie z jego łuku.  Wtedy połknąłem bacykla łucznictwa i bacykla polowania z łukiem.

Potem urodziło mi się drugie dziecko, potem trzecie, i myśliwstwo znów zeszło na plan dalszy.  Ale bacykl myśliwego siedział mi dalej pod skórą.  Któregoś pięknego poranka zdecydowałem że myśliwstwa nie będę już odkładał na później, bo, no cóż by się tu oszukiwać, latek mi nie ubywa.

Każdy stan ma inny regulamin, ale żeby zostać myśliwym w większości z nich trzeba najpierw przejść kurs myśliwego.  Kurs można przejść na internecie, za darmo.  Jeżeli ktoś jest ciekawy jak taki kurs wygląda to zapraszam tutaj: 
http://www.hunter-ed.com/?gclid=CNavju_R4rMCFcXb4AodEmcARg
wystarczy wybrać stan w którym chciało by się polować.  Dodam tylko że większość stanów honoruje kursy z innych stanów, więc nie trzeba zaliczać nowego kursu po każdej przeprowadzce.

Potem wystarczy juz tylko zdać egzamin stanowy.  Egzamin jest bardzo łatwy, jeżeli przeszło się wcześniej internetowy kurs.  Po egzaminie jest sprawdzian ze strzelania.  Strzelać należy z 20 jardów (18 metrów) i należy trafić w odpowiednią część gumowego jelenia bodajże cztery z pięciu razy.  Łatwizna.

Aby polować na terenach wojskowych dodatkowo należy przejść wojskowy sprawdzian ze strzelania z łuku.  Ten nie jest aż taki łatwy, za pierwszym razem oblałem go totalnie.  No ale na swoje usprawiedliwienie dodam że miałem nowy łuk, którego nie znałem jeszcze za dobrze.  Aby polować na bazie wojskowej w stanie Virginia, należy strzelić do tarczy z 20 yardów (18 metrów) tak aby dwie na trzy strzały popadły w cel i 30 yardów (27.5 metrów), również tak aby dwie na trzy strzały popadły w cel.

Oczywiście kursy, zdawanie egzaminu, i sprawdziany ze strzelania są dziecinne proste.  Co jest trudne to upolowanie jelenia z łuku.  Myśliwy ze strzelbą ma łatwą sprawę.  Wystarczy takiego jelenia zobaczyć, i strzelić w niego.  Polowanie z łukiem nie jest takie proste, może właśnie dlatego wbrałem ten sport.  Aby upolować jelenia z łuku, należy najpierw go wytropić.  Poznać jego ścieżki, jego zwyczaje, miejsca gdzie chodzi spać i gdzie chodzi jeść. Potem znaleźć miejsce w którym można się na niego zaczaić.  Najlepiej aby było pod wiatr, bo węch jelenie mają po prostu fantastyczny, i przy skrzywaniu dwóch lub więcej ścieżek.  Acha, no i żeby nieopodal rosło jakieś drzewo na które można się wspiąć.  Bo jelenia łukiem nie można upolować z ziemi.  Zwierze jest na to zbyt sprytne.  Trzeba wejść na drzewo, najlepiej przed wschodem słońca, i czekać na tym drzewie na jelenia.  Taa.  Dla kogoś takiego jak ja, kogoś kto nie jest w stanie usiedzieć pięciu minut na własnym tyłku to jest chyba najtrudniejsza część polowania…

Sciezka jeleni

No cóż.  Znalazłem perfekt miejsce, przynajmniej tak mi się wydaje.  Ścieżkę widać gołym okiem, znalazłem na niej swieże odchody, oraz świeże ślady racic.  Na razie pozostaje już tylko zaczaić się i czekać.  Jedyne co mi teraz brakuje to kumpla od polowań.

No ale mam na to radę.  Wychowuję sobie takowego już.  Jak tylko mały nauczy się strzelać z łuku zacznie chodzić ze mną na polowania.  To jednak trochę jeszcze może potrwać.  Mam cichą nadzieję że Wojsko Polskie wkrótce podeśle mi tutaj jakiego żołnierza na jakiś kurs, abym miał w końcu jakiegoś kumpla na polowania…

Mysliwy

A więc jak to się mówi wśród leśnej braci: „Darz Bór”!