Budynek Agencji był po prostu olbrzymi, stal i szkło połyskiwała złowrogo w słońcu. Żołnierz stracił trochę animuszu po ujrzeniu takiego molocha, ale nie miał wyboru – po chwili już jego motocykl krążył po niekończącym się parkingu z morzem kolorowych samochodów, szukając wolnego miejsca na parking.
Wejście do Agencji znajdowało się po drugiej stronie długiego korytarza ze stali i szkła. Żołnierz czuł się nieswojo, jakże inna była tutaj atmosfera od hiszpańskich klimatów do których zdążył już przywyknąć. Ludzie w białych koszulach i pod krawatami, niektórzy w wyjsciowych mundurach mijali żołnierza w milczeniu, obojętnie, każdy pogrążony we własnych sprawach.

Na końcu korytarza stało wgroźnych pozach kilku ochraniarzy. Ci też obojętnym wzrokiem ogarneli czekającego żołnierza, po czym znudzeni obserwowali wychodzących i wchodzących, niczym mrówki, pracowników Agencji.

Po kilkunastu minutach czekania, w tłumie krawatów i wyjściowych mundurów, żołnierz ujrzał znajome szarozielone pixele polowego munduru. Odetchnął z ulgą. To nie mógł być nikt inny jak sponsor żołnierza. „Witam, jestem Major C.” Człowiek w kamuflażu wyciągnął dłoń do żołnierza w przyjaznym geście.

Z majorem C. Agencja nie sprawiała już aż tak złowrogiego wrażenia. „Można się przyzwyczaić” pomyślał żołnierz rozglądając się dookoła. A było co oglądać. Ściany dekorowały kolorowe fotografie żołnierzy wojsk lądowych, morskich, oraz powietrznych, w akcji. Pod ścianami stały szklane gabloty z karabinami nieprzyjaciela. A w głównym korytarzu, niespodzianka, rekruterzy Narodowego Uniwersytetu Wywiadu Wojskowego zachęcali pracowników Agencji do nauki.

„Jesteś Polakiem?” zagaduje żołnierza major C. „Wiesz pracuje u nas już jeden Polak. Przedstawię ci go później.” – dodaje. „Fajnie” myśli żołnierz. „Zawsze to raźniej z rodakiem”.

Pan Piotr okazał się człowiekiem nie pierwszej młodości. Urodził się w Stanach, ale nadal władał językiem swoich rodziców, choć nie bez trudu. „O, to bendzieś teras prasowal w Agencji?” – pyta. No to moje kongratulacje!” dodaje ze szczerym uśmiechem. Major C. śpieszy ze sprostowaniem – „Major Ski będzie pracował w Pentagonie.”

***

Pentagon. Przez całą moją karierę wojskową obiecywałem sobie że będę się trzymał najdalej tego miejsca jak tylko będę mógł. A tu okazuje się że na następne trzy lata mojego życia przepadnę w jego czuleściach.